Trzy dyplomy i co?

Wiek trzydzieści dwa lata, trzy dyplomy,kolejny w drodze i doktorat w trakcie pisania. Zawód? Wieczny student mieszkający z rodzicami. Po co się wyprowadzać, skoro u mamy zawsze najlepsze obiadki, tata to coś naprawi,a to coś wspomoże. Na głowę nie kapie, nikt wyrzucać nie będzie tylko się cieszyć. Posiadanie wielu rożnych kierunków to moda młodych ludzi. Nie widzą powody by kończyć naukę, skoro i tak pracy nie znajdą. Siedzenie bezsensownie w domu skończy się tylko awanturami, a tak jak się uczysz to nikt się nie przyczepi bo dlaczego. Śmiesznie to trochę wszystko brzmi, jednak prawda jest taka, że takich osób przybywa z roku na rok. Mistrzowie, którzy z pisania po sześć lat pracy licencjackiej uczynili nie styl życia, a wręcz sztukę. Powoduje to ogromny spadek poważania, jeśli chodzi o magistrów i studiowanie. Przychodzi taki do pierwszej pracy z wymaganiami jak jakiś profesor, a na pytanie o skończone kierunki odpowiada, że ma dyplom z kulturoznawstwa, nauk o rodzinie, teologii, a teraz kończy europeistykę. Na usta cisną się tylko przekleństwa. Nie mam na celu twierdzenie, że takie kierunki są bezwartościowe. Każde studia mają swoje zalety, jednak dopasowujmy się do oczekiwań rynku. Magistrów jest w chwili obecnej taka nadwyżka, ze nawet na stanowisko portiera życzą sobie skończenia uniwersytetu. To chyba o czymś świadczy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.