Zdecydowany sprzeciw masom

Ciekawym nurtem powstałym w świecie mody jest porzucenie wielkich nadruków czy znaczków firmowych danej marki na rzecz no name. Styl ten ma na celu sprzeciw wobec wykorzystywaniu potencjalnych kupców jako darmowej reklamy dla sklepów. Wskazuje się także na pewne powiązania tego trendu z ruchem antyglobalistycznym. Dla większości osób noszących odzież bez widocznych sygnatur ważniejsza jest jakość i ciekawy krój ubrania, niż to fakt, że wyprodukowała je firma X. Ceniona jest oryginalność, a nie moda, która niby kreuje się nosząc konkretne marki. Jest to jeden z niewielu faktycznie mądrych i inteligentnych zjawisk pojawiających się obecnie. O ile nie służy to podkreśleniu własnej alternatywności to może przynieść wiele dobrego. Duże marki odzieżowe tworząc swoje kolekcje często nie zwracają uwagi na fakt, że ich logo zajmuje trzy czwarte planowanej grafiki. Koszulka warta pięć złotych z powodu marnej jakości tkaniny staje się firmowym T-shirtem po naszyciu na nią odpowiedniego znaczka. Wiadomo, że cena równocześnie podskakuje dziesięciokrotnie. I najpewniej nikt nie będzie zwracał uwagi na tą manipulację. Tak naprawdę po co? Bluzka będzie modna przez jeden sezon potem się ją wywali do kosza ze starociami. Ruch no logo o ile się rozwinie pozwoli na zahamowanie tego zjawiska. Ważny stanie się pomysł i wykonanie, a nie tylko trzy literki i gołe pośladki.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.