Broń czy ozdoba

Tipsy cieszą się niesłabnącą popularnością już od kilku sezonów. Mają zarówno swoich fanatyków, jak i bardzo zagorzałych przeciwników. Sama idea tipsów wydawać by się mogła sensowna, gdyby nie to, że nakładane na nie specyfiki często niszczą płytkę paznokcia. W przypadku niektórych osób powoduje to działanie na zasadzie błędnego koła. Noszę tipsy bo mam brzydkie paznokcie, a brzydkie paznokcie mam bo noszę tipsy. Wszystko się ładnie zazębia. Na szczęście moda zaczyna kłaść nacisk na bardziej naturalne wyjścia. Lepiej zadbać i doprowadzić do świetności prawdziwe, niż nakładać sztuczną chemię. Z niewiadomych względów wśród wyznawczyń tipsów panuje ogólnie styl chwalący swego rodzaju infantylność. Różowe ubrania, blond włosy nadaje im nierzadko wygląd karykatury Barbie. Nie chcę uogólniać oczywiście, stwierdzam tylko niepokojącą prawidłowość. Samo wykonanie tipsów to proces dość długotrwały. Lepiej nie zlecać go osobom robiącym to pierwszy raz, chyba że to nasza koleżanka, której chcemy pomóc się tego nauczyć. Źle wykonane ozdoby paznokci przybierają potworne kształty. O ironio właśnie takimi łopatami najbardziej chwalą się ich posiadaczki. Jest to w sumie całkiem sensowne – głupio byłoby dewaluować coś, na co wydało się mnóstwo pieniędzy i straciło jeszcze więcej pieniędzy. Lepiej udawać, że tak miało być, ponosić chwilę, a potem u już prawdziwego znawstwa pozbyć się paskudztwa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.